PiS: Polacy mają być bogatsi, a kraj ma nie zbankrutować

Z expose Premier Beaty Szydło wynika jasno, że będzie więcej państwa w gospodarce. Państwo ma być prawe i sprawiedliwe, ale jeszcze nie wiadomo, czy będzie surowe. Rząd Szydło wysoko stawia sobie poprzeczkę, bo chce poprawić jakość życia Polaków i jednocześnie nie zbankrutować.

Premier Beata Szydło proponuje podniesienie płac, większe wydatki socjalne na dzieci, obniżenie wieku emerytalnego, plany przemysłowe dla Śląska, renesans Łodzi, większe inwestycje w infrastrukturę, polską wieś oraz wsparcie finansowe dla przedsiębiorców w tym zmniejszenie obciążeń podatkowych dla małych i średnich firm przy jednoczesnym uszczelnieniu systemu – przede wszystkim dla korporacji włącznie z wprowadzeniem podatku bankowego.

Do tego dochodzi reforma szkolnictwa, zamówień publicznych (w tym dla armii) oraz zmiana polityki zagranicznej. Program jest ambitny, ale z braku szczegółów ich omówienie jest niezwykle trudne.

Co jest ważne dla przeciętnego Kowalskiego? To, ile więcej będzie miał w kieszeni. Dla polityków najmniej istotnym pytaniem jest: kto za to zapłaci? Z expose Beaty Szydło wynika, że w pierwszej kolejności realizowane będą programy wsparcia socjalnego dla najbiedniejszych Polaków. Słynne 500 zł na dziecko, które ma być wypłacane na pierwsze dziecko dla rodzin o najniższych dochodach i na każde kolejne już bez limitu zarobków.

Program ma ruszyć już w pierwszej połowie 2016 roku i będzie kosztować nas ok. 14 mld zł w pierwszym roku i ok. 20 mld zł w każdym kolejnym. Limit dochodów dla rodzin najuboższych ustalony będzie na ok. 800 zł na głowę. Dobrze, że państwo w końcu chce stworzyć program wsparcia rodzin z dziećmi, ale ciężko powiedzieć, czy propozycje PiS-u będą korzystne. Jak rozwiązać problem wykluczenia ze wsparcia tych osób, które będą chciały żyć wyłącznie na koszt państwa? Istnieje spore zagrożenie, że najwięcej na programie skorzystają tzw. „patologiczne rodziny”, które nie powinny dostawać od państwa pieniędzy. Niestety, w każdym społeczeństwie znajdzie się spory odsetek takich ludzi – rzecz w tym, że program wsparcia ma być uzupełnieniem motywującym do posiadania dzieci, a nie całkowicie zastępować dochody z pracy tych rodzin.

Druga sprawa to pytanie jak będą wypłacane te pieniądze – jeśli przelewem na konto to skorzysta z niego sporo ludzi. Jeśli trzeba będzie odebrać je osobiście w urzędzie określonego dnia miesiąca to po pieniądze zgłaszać się będą głównie ludzie mający dużo wolnego czasu, czyli bezrobotni.

IT@Bank 2015 IT@Bank 2015
19 listopada dzień otwarty u komorników. Doradzą za darmo 19 listopada dzień otwarty u komorników…
Wall Street zapomniała o strachu Wall Street zapomniała o strachu
Bankowe okazje: Visa odda wszystkim za zakupy Bankowe okazje: Visa odda wszystkim za zakupy…
Zniesienie współwłasności a PCC Zniesienie współwłasności a PCC
Od 2016 r. pełnomocnictwo przez internet Od 2016 r. pełnomocnictwo przez internet

Emirates: największy samolot pasażerski w Polsce Emirates: największy samolot pasażerski w…
Nie tylko gospodarcze konsekwencje terroru w Paryżu Nie tylko gospodarcze konsekwencje terroru…
Lista obietnic premier Beaty Szydło Lista obietnic premier Beaty Szydło
Samozatrudnienie – propozycja (nie) do odrzucenia Samozatrudnienie – propozycja (nie) do odrzucenia…
Doradca ZUS pomoże z wnioskiem o rozłożenie zaległości na raty Doradca ZUS pomoże z wnioskiem o rozłożenie…
Od 2016 r. łatwiej będzie składać deklaracje VAT i rozliczać podatek od towarów i usług Od 2016 r. łatwiej będzie składać deklaracje…

59
Skomentuj
PiS: Polacy mają być bogatsi, a kraj ma nie zbankrutować
2015-11-18 13:57:00
A A+ A+
Łukasz Piechowiak Łukasz Piechowiak główny ekonomista Bankier.pl

Z expose Premier Beaty Szydło wynika jasno, że będzie więcej państwa w gospodarce. Państwo ma być prawe i sprawiedliwe, ale jeszcze nie wiadomo, czy będzie surowe. Rząd Szydło wysoko stawia sobie poprzeczkę, bo chce poprawić jakość życia Polaków i jednocześnie nie zbankrutować.

Premier Beata Szydło proponuje podniesienie płac, większe wydatki socjalne na dzieci, obniżenie wieku emerytalnego, plany przemysłowe dla Śląska, renesans Łodzi, większe inwestycje w infrastrukturę, polską wieś oraz wsparcie finansowe dla przedsiębiorców w tym zmniejszenie obciążeń podatkowych dla małych i średnich firm przy jednoczesnym uszczelnieniu systemu – przede wszystkim dla korporacji włącznie z wprowadzeniem podatku bankowego.
ZOBACZ TEŻ:Program 500+ i niższy wiek emerytalny wśród priorytetów nowego rządu

Do tego dochodzi reforma szkolnictwa, zamówień publicznych (w tym dla armii) oraz zmiana polityki zagranicznej. Program jest ambitny, ale z braku szczegółów ich omówienie jest niezwykle trudne.

Co jest ważne dla przeciętnego Kowalskiego? To, ile więcej będzie miał w kieszeni. Dla polityków najmniej istotnym pytaniem jest: kto za to zapłaci? Z expose Beaty Szydło wynika, że w pierwszej kolejności realizowane będą programy wsparcia socjalnego dla najbiedniejszych Polaków. Słynne 500 zł na dziecko, które ma być wypłacane na pierwsze dziecko dla rodzin o najniższych dochodach i na każde kolejne już bez limitu zarobków.

Program ma ruszyć już w pierwszej połowie 2016 roku i będzie kosztować nas ok. 14 mld zł w pierwszym roku i ok. 20 mld zł w każdym kolejnym. Limit dochodów dla rodzin najuboższych ustalony będzie na ok. 800 zł na głowę. Dobrze, że państwo w końcu chce stworzyć program wsparcia rodzin z dziećmi, ale ciężko powiedzieć, czy propozycje PiS-u będą korzystne. Jak rozwiązać problem wykluczenia ze wsparcia tych osób, które będą chciały żyć wyłącznie na koszt państwa? Istnieje spore zagrożenie, że najwięcej na programie skorzystają tzw. „patologiczne rodziny”, które nie powinny dostawać od państwa pieniędzy. Niestety, w każdym społeczeństwie znajdzie się spory odsetek takich ludzi – rzecz w tym, że program wsparcia ma być uzupełnieniem motywującym do posiadania dzieci, a nie całkowicie zastępować dochody z pracy tych rodzin.

Druga sprawa to pytanie jak będą wypłacane te pieniądze – jeśli przelewem na konto to skorzysta z niego sporo ludzi. Jeśli trzeba będzie odebrać je osobiście w urzędzie określonego dnia miesiąca to po pieniądze zgłaszać się będą głównie ludzie mający dużo wolnego czasu, czyli bezrobotni.

Obniżenie wieku emerytalnego dla wszystkich to błąd

Kolejny punkt to obniżenie wieku emerytalnego do 60 lat dla kobiet i 65 lat dla mężczyzn. Brzmi dobrze dla tych, którzy nie chcą lub nie mogą dłużej pracować, ale każdy kto cieszy się z tego, że będzie mógł przejść na wcześniejszą emeryturę musi wiedzieć, że ta emerytura będzie dużo niższa niż gdyby pracował do 67. roku życia. W Polsce mamy poważny problem z tymi emerytami, którzy nabyli świadczenia po przepracowaniu mniej niż 30 lat! Średni wiek przejścia na emeryturę w Polsce wynosi właśnie 60 lat.

Mamy niski wskaźnik zatrudnienia wynoszący 64% wobec średniej UE wynoszącej 70% i mamy też spory odsetek emerytów, którzy już dłużej pobierają świadczenia niż pracowali (dotyczy to szczególnie kobiet przejmujących świadczenia po mężach). Naprawdę, obniżenie wieku emerytalnego, chociaż rozwiązuje problemy osób pracujących fizycznie to wcale nie jest dobry dla tych ludzi, którzy będąc zdolnymi do pracy zostaną systemowo przymuszeni do przejścia na emerytury. Nikt też za bardzo nie zastanawia się nad losem tych, którzy na te emerytury będą musieli zapracować, czyli młodych do 35 roku życia.

Z analiz PiS-u wynika, że obniżenie wieku emerytalnego w pierwszych latach nie wywoła poważnych negatywnych skutków dla finansów publicznych. Jednak wraz z pogorszeniem struktury demograficznej kraju (bo wątpię, by pogram 500 zł na dziecko zmotywował przeciętnego rozsądnego Polaka i Polkę do posiadania większej liczby dzieci) będzie miał katastrofalne skutki w przyszłości – medycyna stoi na wyższym poziomie, lepiej się odżywiamy, mamy bezpieczniejsze samochody – ogólnie żyjemy dłużej. To sprawi, że przy takiej składce i wysokości dochodów do FUS-u konieczna będzie większa refundacja z budżetu państwa.

Państwo ma też inne zadania niż tylko utrzymywanie emerytów, a wiele wskazuje na to, że za kilkanaście lat podatki będziemy płacić nie na inwestycje w rozwój kraju, ale na utrzymanie osób, które chcą pobierać wysokie świadczenia emerytalne przez 30 lat – czyli dłużej niż średnio przepracowali. Dobra reforma emerytalna powinna przede wszystkim uwzględniać równość kobiet i mężczyzn (bo kultura społeczna dzisiaj jest inna niż 20 lat temu, podział obowiązków rodzinnych też w dużym stopniu ma charakter partnerski więc nie ma powodu do tego, by jedna płeć miała większe przywileje względem drugiej), a poza tym opierać się na rezygnacji z finansowania przywilejów emerytalnych tych grup zawodowych, które dzisiaj już w większości pracują już dla sektora prywatnego.

Dobry pomysł wsparcia mieszkalnictwa

W mojej opinii najlepszym pomysłem nowego rządu jest stworzenie programu mieszkaniowego dla Polaków. Przekazanie przez samorządy tanich działek pod budowę w znacznym stopniu wpłynie na obniżenie cen nieruchomości, ale trzeba też stymulować budownictwo tak, by proporcjonalnie zwiększyła się podaż nowych lokali. Z drugiej strony, tanie działki to mały dochód dla samorządów, a te borykają się ze sporym zadłużeniem. Jeśli chcemy wykorzystać środki unijne to musimy dbać o równowagę dochodów również gmin. Zwłaszcza, że większa kwota wolna od podatku negatywnie wpłynie na ich finanse.

Na koniec pozostaje kwestia sfinansowania obietnic. Systemu podatkowego nie uszczelnimy w rok. Podatek od dywidend i podatek bankowy to tylko kropla w morzu potrzeb. Innymi słowy, będziemy się zadłużać. Jeśli nie chcemy być drugą Grecją to musimy pohamować swoje oczekiwania względem nowego rządu. Istota polega na tym, by inwestycje w gospodarkę w przyszłości przynosiły nam realny zysk, a to nigdy nie jest pewne chociażby ze względu na to, że Polska nie jest samotną wyspą i na naszą koniunkturę wielki wpływ ma sytuacja w innych państwach świata. Szacuje się, że pogorszenie koniunktury w Chinach pośrednio wpłynie na obniżenie naszej dynamiki PKB o 1 p. proc. w latach 2016-2017. Innymi słowy, nie da się zjeść ciastka i mieć ciastko. Nawet PiS nie jest wstanie tego zmienić.